Skocz do zawartości

Banner #1

Banner #2


Zmień widoczność %s Upadek polskiej sceny Role Play

Napisane przez:  Hols @ 22 luty 2018 - 16:27

Witajcie serdecznie forumowicze! Dziś poruszymy jeden z (myślę) największych problemów polskiego Role Play'u. Zabiorę was w przeszłość, gdzie stawiałem swoje pierwsze kroi w tym słonecznym miejscu jakim jest Los Santos. W tamtych czasach istniały trzy smoki, które zjadały pomniejsze projekty jak "Pacman" żółte kuleczki. Ja sam swoje początki przypisuję projektowi Los Santos Role Play, a w skrócie LS-RP.net. Dołączyłem do projektu organizacji przestępczej, dopiero wtedy poznałem sens tej gry. Przesiadywałem przy niej tak długo, że gdy przyszło lato to nawet nie zauważyłem kiedy ono minęło. Wróćmy do tematu. Panował spokój, i każdy wiedział gdzie grać, co grać, i jak grać. Z kim nie weszło się w jakąś interakcję, to można było poczuć ten ogromny klimat. Czułem się jak uczestnik prawdziwego życia, jakby ten charakter, który stworzyłem był prawdziwym mną. Wszystko idzie do przodu. Zaczęły się fuzje, gdzieś w cieniu tych gigantów zaczęły powstawać nowe dobrze zapowiadające projekty. Zaczęło się. Projektów przybywało, a gracze zaczęli dzielić się na obozy, które toczyły ze sobą wojnę. Dla kogoś, kto dopiero co nauczył się grać, i patrzył na to wszystko biernym okiem to i tak było bardzo... dziwne? Ekipy, które do tej pory trzymały ze sobą jak najlepsi kumple, nagle skaczą sobie do gardeł, bo ten gra na tym projekcie, a ten na tym. Możemy nazwać to nawet dramą polskiej sceny Role Play. Sam nie wysiedziałem długo. W końcu brak znajomych na ów projekcie spowodowało, że przeniosłem się na inny. Każdy zapowiadał się tak samo. Na 10 projektów, które się dobrze reklamowały, przechodziło może z 2, i to jeszcze jak im dobrze wiatr sprzyjał. Zaczął się wyścig. Wyścig po graczy. Każdy projekt dodawał coś nowego, wymyślali co rusz coś innego, by tylko zainteresować społeczeństwo. Jak to wszystko się właściwie kończyło? Połowa rzeczy, które przyciągała graczy była popsuta, lub zbugowana, a reszta to tylko pic na wodę. Dobrze. Przejdziemy troszkę dalej w czasie. Powstało C-RP, a właściwie Community Role Play. To drugi projekt, który utkwił mi w sercu. Panował tam spokój, a grało się jeszcze lepiej niż wcześniej. Niestety kolejne bzdury między ekipą doprowadziły mnie do zmiany projektu. Tym razem zawitałem na HRV-RP (Harvest Role Play), gdzie przegrałem też ogromną ilość godzin, ale jak każdy projekt z kolei, upadł i ten. Pojawiały się jego kolejne odsłony, ale.. na każdej kolejnej grało się tylko co raz gorzej. Kolejnym poziomem takich projektów może być M-RP (Mighty Role Play). Tym razem ostro się przejechałem. Dobrze, teraz czas na teraźniejszość. Czy oby dobrze robimy, ciągle tworząc nowe miejsca gry, gdzie gracz poświęca swój cenny czas na kreowanie charakteru, a potem twórcy mówią mu: "Miło było, cześć"? Nie lepiej wspierać te dłużej stojące projekty, i przestać żyć jak pies z kotem? Jakieś bezsensowne bijatyki forumowe, oraz DDOS'y? To totalnie głupie. Skoro startuje jakiś projekt to ja muszę go rozjebać bo ja gram na innym, i takie są zasady - czy to nie śmieszne? Kiedyś dla nowych graczy panowała tzw. "Szkółka Role Play", która doszkalała, i zapoznawała nowych graczy z zasadami gry, jak i samego projektu. Jednak zrezygnowano z niej, a jak nowy gracz napisze krzywą akcję ponieważ nie wie, że jest to zakazane to od razu wrzucają go do "Admin Jail", z powodem: "Naucz się grać - poczytaj poradniki". Troszkę zrozumienia, i empatii koledzy, i koleżanki. Każdy z nas przechodził etap, kiedy dopiero co uczył się tego wszystkiego. Pomóżmy drugiej osobie. Kolejną sprawą, którą chciałbym dziś poruszyć to te głupkowate skrócane komendy /me, oraz /do. Jak nauczyć nowego gracza PRAWIDŁOWEJ gry komendami, skoro sami robimy to źle? Nie mówię, że trzeba pisać czynność lub czas, oraz otoczenie na dwadzieścia linijek, ale kiedy wchodzę do gry, i widzę to: /me myśli, że Jack jest zjebany - to uwierzcie mi na słowo, że wylogowuje się bo nie lubię takiej gry, i chyba każdy z dawniejszych lat powie to samo. To wszystko zostało podłapane zza granicy. To nie jest nic dobrego. Czasami lepiej stanąć w miejscu niż iść do przodu, nie myśląc co się robi. Gracze nie podchodzą już z tą samą mentalnością co kiedyś. Ja bardzo chętnie stworzył bym sam taki projekt, który opierał by się na grze w latach 90'. A jak myślicie wy? Jest sens dalej zostać, i tkwić w wiecznych wojnach, i przenoszenia się na nowe projekty, czy lepiej przeczekać gdzieś w cieniu? Czekam na wasze komentarze, oraz zapraszam do otwartej dyskusji. 


Komentarzy: 5 :: Wyświetl komentarze

Zmień widoczność %s Redaktorzy

Redaktor Naczelny: Hols
Powered by Unreal Portal v3.0.3 © 2013 Unreal Solutions